Czym są wymogi Google E-E-A-T? W jakich sytuacjach warto się do nich stosować?
Experience, Expertise, Authoritativeness i Trustworthiness, czyli doświadczenie, ekspertyza, autorytet i wiarygodność. To cztery cechy stron, które mają szczególnie doceniać nie tylko algorytmy, ale także „raterzy” (osoby oceniające) Google. Złożone systemy oceny działają w oparciu o wnikliwą analizę publikowanych treści i nadawanie im odpowiednich rang (Page Quality rating) – wszystko po to, by promować wysokiej jakości materiały, poparte rzetelną wiedzą.
Cel E-E-A-T jest jasny – w dobie treści powstających w ogromnych ilościach, użytkownicy mają coraz więcej kłopotów ze znalezieniem rzetelnych i godnych zaufania informacji. Jednocześnie wiedza, której szukają, powinna być łatwo i szybko dostępna. Kryteria E-E-A-T mają więc stanowić zbiór wskazówek dla twórców treści.
Przygotowywanie tekstów (i nie tylko) w oparciu o doświadczenie, ekspertyzę, autorytet i wiarygodność ma przynieść korzyści zarówno tworzącym (ich treści będą znacznie lepiej widoczne w wynikach wyszukiwania), jak i użytkownikom (uzyskają oni łatwiejszy dostęp do rzetelnej wiedzy).
Zasady E-E-A-T w strategii SEO, czyli wskazówki do tworzenia wysokiej jakości treści – nie tylko technicznie
Zasady SEO (Search Engine Optimization) w 2026 roku nie odchodzą na śmietnik historii. Przeciwnie – ich znaczenie jest równie istotne, a może nawet większe, niż do tej pory. SEO – jak zawsze – zmienia się dynamicznie, a obecne przemiany są jedynie kontynuacją trendów i kolejnym dostosowywaniem się technik optymalizacji do internetowego krajobrazu.
Samo SEO nigdy nie funkcjonowało w próżni – zawsze należało umiejętnie łączyć je z innymi aspektami tworzenia treści. Dziś jednak kluczowe jest tworzenie kombinacji, na które składa się optymalizacja oraz przygotowywanie jak najlepszych merytorycznie treści na strony internetowe – także w e-commerce.
Wydaje się więc, że to „umiejętne łączenie” EEAT z SEO powinno polegać najpierw na tworzeniu wysokiej jakości treści, by następnie przepuścić je przez filtr optymalizacji SEO. Należy jednak przy tym zwrócić szczególną uwagę na to, by w pogoni za nasycaniem tekstów słowami i frazami kluczowymi, nie zagubić merytoryki i jakości.
Google E-E-A-T: litera po literze
Korzyści płynące z EEAT można streścić w zdaniu: zdobądź zaufanie i autorytet dzięki wiedzy i doświadczeniu. Wyjaśnijmy teraz, jak rozumieć poszczególne elementy omawianego akronimu.
Experience, czyli doświadczenie
W ramach nowego systemu, ocenie poddaje się to, czy autor artykułu posiada stosowne doświadczenie w temacie, który porusza. Nie wystarczy jednak dopisać lekarza jako autora artykułu medycznego. Google nie ocenia treści na podstawie deklaracji – zamiast tego analizuje cały tekst, a następnie algorytmy oceniają, czy zawarta w artykule wiedza stanowi część osobistego doświadczenia, czy jest jedynie „przedrukiem” z wniosków innych osób.
Zadaniem algorytmów Google’a jest zweryfikowanie, czy opublikowana treść wiąże się z realnym doświadczeniem. Trudno ocenić skuteczność takiego rozwiązania, z pewnością jednak treści wyraźnie skopiowane od innych będą oceniane przez Google surowiej, a w efekcie wylądują na dolnych pozycjach wyników wyszukiwania.
Nie chodzi też o to, że nie należy posiłkować się zewnętrznymi źródłami – przeciwnie, artykuł bazujący na źródłach może być oceniony jednoznacznie pozytywnie w ramach analizy EEAT – zwłaszcza, gdy jest teoretyczny. Tam, gdzie jednak wzbogacenie tekstu własnymi doświadczeniami jest możliwe, warto to zrobić.
Doświadczenie w praktyce pokażesz:
- jasno wskazując, kto jest autorem treści,
- opowiadając angażujące historie – dzieląc się własnymi case studies, pokazując w jaki sposób Twoja marka wdrożyła ważne zmiany,
- publikując dane, wyniki analiz, raporty i informując o sukcesach Twojej marki.
Expertise, czyli wiedza
Ocena strony merytorycznej publikowanych treści to drugi z czterech filarów Google EEAT. Szczególnie istotna jest kategoria YMYL (Your Money or Your Life – więcej o tym w kolejnym rozdziale), obejmująca tematykę prawa, finansów, zdrowia czy bezpieczeństwa. Treści poruszające te tematy są szczególnie wnikliwie oceniane przez Google. W ramach analizy, algorytmy oraz pracownicy Google sprawdzają, czy twórcy treści – mówiąc kolokwialnie – mają pojęcie, o czym mówią.
W tym kroku sprawdzane są dane statystyczne, na jakie powołują się autorzy, cytowane źródła, aktualność przytaczanych kontekstów, kompetencje twórców (także językowe) i wiele innych czynników.
Wiedzę w praktyce pokażesz:
- cytując źródła, które cieszą się poważaniem i autorytetem,
- zapraszając ekspertów z danych dziedzin do uczestniczenia w tworzeniu treści,
- tworząc treści, których poszukują użytkownicy oraz które nie tylko są nasycone frazami kluczowymi, ale przede wszystkim odpowiadają na realne potrzeby czytelników.
Authoritativeness, czyli autorytet
Trzecim krokiem jest analiza rozpoznawalności marki. Strony o ugruntowanej pozycji na rynku mają większe szanse na uzyskanie najważniejszego kredytu – czyli kredytu zaufania. Rozpoznawalność tę Google mierzy w konkretny sposób – poprzez liczbę cytowań, obecność wartościowych linków zwrotnych oraz wzmianek w mediach.
Uwzględnienie czynnika authoritativeness w EEAT to zachęta do przygotowania i realizowania długofalowych strategii, mających zwiększyć widoczność marki. Tworząc treści, firma powinna dążyć do ich eksponowania – tak, by toczyła się wokół nich dyskusja i były doceniane przez branżę, w której funkcjonują.
Autorytet w praktyce pokażesz:
- powołując się na ważne źródła: ośrodki naukowe, instytucje rządowe, organizacje pożytku publicznego, ważne źródła branżowe,
- będąc obecnym i widocznym w branży – uczestnicząc w wydarzeniach, publikując pod nazwiskiem w innych źródłach, udzielając się w mediach branżowych, słowem: budując markę osobistą,
- umieszczając w treściach wypowiedzi ekspertów, ludzi rozpoznawalnych w branży, cenionych influencerów.
Trustworthiness, czyli wiarygodność
To najbardziej „techniczne” z kryteriów ujętych w wymogach EEAT. Na ocenę wiarygodności strony wpływają m.in.:
- jej przejrzystość i zgodność ze standardami UX,
- obecność ważnego certyfikatu SSL,
- dostępność różnorodnych i bezpiecznych form płatności (np. w e-commerce),
- zgodność z przepisami prawa (stosowanie się do przepisów, np. poprzez umieszczenie odpowiedniej wtyczki cookies na stronie),
- linkowanie do źródeł, z których czerpiesz dane statystyczne czy wyniki analiz,
- obecność prawdziwych danych kontaktowych umożliwiających identyfikację firmy,
- obecność rzetelnych, autentycznych opinii klientów.
Pieniądze albo życie, czyli czym są strony YMYL?
Dokument Search Quality Rater Guidelines: An Overview, stanowiący skróconą wersję pełnych „guidelines” głosi, że standardy dotyczące oceny stron z kategorii YMYL (Your Money or Your Life), są szczególnie restrykcyjne. Co to oznacza?
Co to jest YMYL?
Kategoria Your Money or Your Life (możemy to przetłumaczyć jako kojarzoną z przestępczością frazę „Pieniądze albo życie”) to treści, które poruszają kwestie związane ze zdrowiem, finansami, bezpieczeństwem i życiem publicznym. Niskiej jakości treści poruszające takie kwestie mogą wpłynąć negatywnie na zdrowie, stabilność finansową czy bezpieczeństwo użytkowników – właśnie dlatego tak istotne jest prawidłowe ocenianie stron publikujących tego rodzaju informacje.
Zgodnie z wytycznymi Google, strony internetowe, na których znajdą się szkodliwe informacje (np. wprowadzające w błąd lub zawierające niebezpieczne treści) otrzymują najniższe możliwe oceny.
Spełnianie oczekiwań użytkowników jako ważne kryterium
W procesie analizy treści na stronach internetowych ocenia się także, w jakim stopniu zawartość strony spełnia oczekiwania użytkowników. Zadanie to nazwano „Needs Met Rating Task” (ocena spełnionych oczekiwań). W tej kategorii oceny sprawdza się na przykład, czy użytkownik po odwiedzeniu jednej strony odwiedził kolejne, odpowiadające na to samo wyszukiwanie. Jeśli nie, przyjmuje się, że pierwsza odwiedzona strona odpowiedziała na kluczowe pytania i spełniła oczekiwania użytkownika – w końcu nie potrzebował on żadnego innego źródła, by potwierdziło zdobyte informacje.
Ważne!
Autorzy omawianego dokumentu podkreślają, że same Search Quality Ratings nie wpływają bezpośrednio na pozycję podstrony w Google Search – rezultaty mają jednak ułatwiać ocenę efektywności algorytmów wyszukiwania i usprawniać ich działanie.
EEAT w praktyce – kto, jak i dlaczego?
Skoro część teoretyczną mamy już za sobą, czas odpowiedzieć na pytanie: jak zastosować EEAT w praktyce? W Dokumentacji Google Search Central znajdziemy trzy pytania, które mogą okazać się bardzo przydatne w tej kwestii: kto, jak i dlaczego?
Kto jest autorem treści?
Dla użytkowników często ma znaczenie, kto utworzył treści, z którymi się zapoznają. Zgodnie z wytycznymi Google, należy na stronie umieścić informację o tym, kto jest autorem treści. Ale to nie wszystko – w idealnej sytuacji użytkownik powinien być w stanie z samej lektury wywnioskować, kim jest twórca (powinny świadczyć o tym wzmianki w tekście, takie jak wspomniane wcześniej odwoływanie się do własnych doświadczeń czy innych treści).
W ramach informowania o autorstwie, dobrą praktyką jest zamieszczanie linków, kierujących do dodatkowych informacji o twórcach. Wszystko po to, by czytelnik mógł poznać szerszy kontekst i dowiedzieć się, kim jest autor, w jakich tematach się specjalizuje i o czym jeszcze pisze.
Samo wyraźne określenie, kto jest autorem, stanowi już duży krok w kierunku spełniania wymagań E-E-A-T. Pozostałe elementy to zalecenia, które mogą pomoc w uzyskaniu wysokiej oceny.
Jak powstały treści?
W ramach tworzenia treści w duchu zgodności z E-E-A-T, należy odpowiadać na pytanie: jak powstały oraz ułatwić użytkownikom odnalezienie tej odpowiedzi.
Dziś pytanie to będzie głównie dotyczyło kwestii wykorzystania AI – odpowiedzią może być więc:
- samodzielnie, bez udziału AI,
- w większości samodzielnie, AI wykorzystano jedynie w korekcie lub redakcji,
- częściowo samodzielnie, przy wsparciu AI,
- treść została w całości wygenerowana przez AI.
Jeżeli na jakimkolwiek etapie tworzenia treści korzystasz z modeli językowych, umieść stosowną informację na stronie – dzięki temu pozostaniesz transparentny i nie nadwerężysz zaufania czytelników.
Wytyczne Google mówią wprost: tworzenie treści z wykorzystaniem rozwiązań automatycznych (takich jak AI) do generowania treści, których głównym celem jest manipulowanie rankingiem w wynikach wyszukiwania, stanowi naruszenie zasad Google dotyczących spamu.
Zwróćmy jednak uwagę na wyróżniony fragment – Google nie decyduje się karać za samo wykorzystywanie AI w treściach. Przeciwnie, skupia się na ocenie jakości treści. Zalecenia w tej kwestii znajdziemy w publikacji „Wskazówki wyszukiwarki Google dotyczące treści generowanych przez AI”:
„Osoby, które chcą osiągnąć sukces w wyszukiwarce Google, powinny skupić się na oryginalnych, wysokiej jakości treściach tworzonych z myślą o użytkownikach, które wykazują cechy standardu E-E-A-T – niezależnie od sposobu, w jaki te treści są generowane”.
Dlaczego autor stworzył treści?
To fundamentalne pytanie, które powinno się zadawać za każdym razem, gdy przystępujemy do tworzenia treści (jakichkolwiek). Jaki był najważniejszy powód, dla którego się na to zdecydowaliśmy?
Wytyczne Google E-E-A-T mówią jasno: jeżeli nadrzędną motywacją dla Twoich treści jest stworzenie przydatnych treści czy dzielenie się wiedzą z użytkownikami, spełniasz standardy, a systemy oceny odczytają Twoją stronę jako treść wysokiej jakości.
Jeżeli jednak głównym powodem, dla którego tworzysz treści, jest próba pozyskania ruchu z wyszukiwarek, algorytmy nie będą rekomendowały takich treści, ponieważ potraktują je jako naruszenie zasad dotyczących spamu.
Jak E-E-A-T będzie się zmieniać?
To pytanie wydaje się czysto teoretyczne. Biorąc pod uwagę dynamikę zmian, zwłaszcza w obszarze AI, trudno przecież przewidzieć, jak w przyszłości będzie wyglądało tworzenie treści oraz – tym bardziej – jak zareaguje na to Google (jeżeli wciąż będzie dyktującym warunki hegemonem). Obserwujemy jednak pewne trendy, które mogą nam pomóc wysunąć wnioski i przygotować się na przyszłe zmiany.
E-E-A-T to cztery filary, na których opiera się system oceny Google i jako taki wydaje się odporny na upływ czasu. Niezależnie od tego, jak zmieni się technologia, Doświadczenie, wiedza, autorytet i wiarygodność powinny się bronić (w większym lub mniejszym stopniu).
Zmieniać się jednak będą algorytmy, które z jednej strony coraz lepiej powinny radzić sobie z ocenianiem treści, z drugiej jednak AI będzie rosło w siłę, utrudniając (zarówno użytkownikom, jak i robotom) odróżnienie treści generowanych od pisanych. Wciąż jednak Google deklaruje stawianie na jakość, co – w połączeniu z rosnącymi „kompetencjami” algorytmów oceny – oznacza, że status quo zostanie zachowane, przynajmniej w najbliższych latach.
Podsumowanie
Wytyczne E-E-A-T to zbiór zasad, które nie tylko pomogą Ci tworzyć wysokiej jakości treści dla Google, ale przede wszystkim dla użytkowników. To odpowiedź firmy na zalewające Internet treści, które powstają tylko po to, by spróbować ściągnąć nieco ruchu z wyszukiwarek na stronę. Google, dzięki kryteriom EEAT, wytoczyło wojnę twórcom masowych, słabych treści.
Chcąc więc zająć najwyższe pozycje w wynikach wyszukiwania, staraj się stosować do przedstawionych zasad, tak by skorzystali na tym zarówno Twoi odbiorcy, jak i Twoja marka.